W świecie, który coraz bardziej opiera się na danych i algorytmach, wielu liderów i liderek doświadcza wewnętrznego rozdźwięku. Z jednej strony zachwyt nad możliwościami sztucznej inteligencji, szybkość analizy, trafność prognoz, wydajność. Z drugiej, narastające poczucie, że coś bardzo ludzkiego może nam po cichu wymykać się z rąk.
Coraz częściej słyszę zdania w stylu: „To nie ja zdecydowałem, tylko system”, „Zaufaliśmy rekomendacji AI”, „Nie wiem dokładnie, jak to działa, ale działa dobrze”. I to zrozumiałe. Nie każdy lider ma techniczne kompetencje, by analizować, jak działają modele predykcyjne, sieci neuronowe czy uczenie maszynowe, ale właśnie dlatego potrzebujemy dziś nie tylko wiedzy, lecz czegoś głębszego ✨ świadomości, refleksji i odpowiedzialności. ✨
To nie jest głos przeciwko technologii. Sztuczna inteligencja może być sprzymierzeńcem jeśli wiemy, kiedy i po co z niej korzystać. Problem zaczyna się wtedy, gdy oddajemy jej decyzyjność bez zadania sobie podstawowych pytań:
- Czy rozumiem, co robi ten algorytm?
- Czy jego cele są zgodne z moimi wartościami?
- Czy zdaję sobie sprawę z konsekwencji tej decyzji, nie tylko finansowych, ale też relacyjnych, kulturowych, moralnych?
Sztuczna inteligencja nie posiada intencji. Nie zna kontekstu. Nie rozumie dobra, uczciwości, troski. Ona tylko optymalizuje. Tylko człowiek potrafi zadać pytanie:
- Czy to ma sens?
- Czy warto?
- Czy to jest spójne z tym, kim chcę być jako lider, jako człowiek?
To właśnie miejsce, gdzie coaching ma dziś ogromną wartość, bo pomaga liderom i liderkom nie tylko radzić sobie z wyzwaniami technologicznymi, ale przede wszystkim odzyskiwać podmiotowość. Coaching nie daje gotowych odpowiedzi, ale tworzy przestrzeń do zadania sobie najważniejszych pytań. A w świecie automatyzacji to pytania stają się naszym najcenniejszym narzędziem.
🛎 Zatrzymaj się.
Zanim powiesz: „algorytm tak wskazał”, zapytaj siebie:
- Czy to rzeczywiście moja decyzja?
- Czy mogę się pod nią uczciwie podpisać, w zgodzie z własnymi wartościami?
- Czy potrafię ją wytłumaczyć nie tylko współpracownikowi, ale i sobie samemu, gdy minie euforia efektywności?
Coraz więcej liderów, z którymi pracuję, doświadcza czegoś, co nazwałabym „technologicznym zmęczeniem”. Dodam, że nie dlatego, że są przeciwni nowym rozwiązaniom, ale dlatego, że gubią w nich własny głos, a przecież to właśnie ludzki głos… autentyczny, uważny, świadomy jest dziś najcenniejszy..
Nie musisz znać kodu, by być liderem w cyfrowej rzeczywistości, ale potrzebujesz odwagi, by pytać o sens, zanim zgodzisz się na to, co „rekomenduje system”. Potrzebujesz wewnętrznej przestrzeni, by odzyskać odpowiedzialność, zanim Cię w niej zastąpi technologia.
Coaching w tym kontekście nie jest luksusem i nie chodzi już tylko o to, jak dobrze zarządzasz, ale „Czy nadal jesteś w tym wszystkim sobą?”.
Mamy prawo nie wiedzieć, jak działa AI, ale mamy obowiązek wobec siebie, zespołu i świata zadawać pytania, których żaden algorytm nigdy nie zada!
To w tych pytaniach zaczyna się prawdziwe przywództwo.


Dodaj komentarz